Był tam napisany numer telefonu. Nie mogłaś przestać się gapić na tą kartkę. Nagle jakiś dzieciak Cię szturchnął. Przestraszyłaś się i wypadła Ci kartka. Chciałaś ją podnieść, ale gdy się nachyliłaś zakręciło Ci się w głowie i upadłaś na ziemię. Poczułaś nagle jakby ktoś próbował Cię podnieść. Otworzyłaś oczy i ujżałaś wysokiego chłopaka w lokach. Jego tajemnicze spojrzenie urzekło Cię od razu. Na przedramieniu miał wytatuowaną jaszczurkę. Miał na sobię obcisłą koszulkę, która uwydatniała jego mięśnie. Pomógł Ci wstać.
- Nic Ci nie jest.?- zapytał z troską w głosie.
- Nie, dziękuję- oparłaś po chwili.
- Jestem Jay- na jego twarzy pojawił się sympatyczny uśmiech.
- Jestem (twoje imię)- odpowiedziałaś i odwzajemniłaś się uroczym uśmiechem.
- Co ty tu robisz.???-zapytł po chwili milczenia.
- Miałam mały wypadek pod szkołą, ale już mnie wypisali...naszczęście. A ty co tu robisz.?- zapytałaś z ciekawości.
- Przyszłem do kumpla... Podobno miał jakiś wypadek na przystanku autobusowym. Tylko tyle mi powiedzieli.
Wtedy zrozumiałaś, że to jest przyjaciel kolesia, który dał Ci tą kartkę. Zaczęłaś się rozglądać w poszukiwaniu kartki.
- Czego szukasz.?- zapytał Jay.
- Takiej małej kartki z numerem telefonu.
Poczułaś dotyk małej ręki na plecach. Odwróciłaś się i zauważyłaś jakiegoś małolata, który trzymał twoją kartkę.
- Jeśli chcesz ją mieć z powrotem to najpierw mnie złap- oznajmił i zaczął uciekać.
- Ty gówniarzu.!!!!- wydarłaś się tak mocno, że ze szpitalnych okien zaczęli wyglądać ludzie. Zaczęłaś biegać jak oszalała, a Jay stał i śmiał się tak mocno jakby miał zaraz narobić w gacie.
- Pomóż mi, a nie stoisz i się lampisz.!- krzyknęłaś do Mr. Zabójcze Loki.
Po jakiś pietnastu młody był zmęczony tą całą gonitwą i postanowił wrzucić kartkę do oczka wodnego. Stanęłaś zrezygnowana. Jay próbował Cię pocieszyć i kupił Ci żelki. ''Skąd on wiedział, że kocham żeliki.?!?!?!'' zadawałaś sobie to pytanie... Po chwili Jay powiedział, że musi już iść i zapisaliście sobie swoje numery. Nie chciało Ci się wracać do domu więc poszłaś do Mc Donalda. Zawsze to robiłaś jak miałaś doła. Zamówiłaś sobie powiększony Mc zestaw. Usiadłaś przy wolnym stoliku i zaczęłaś się rozkoszować jedzeniem. Nigdzie Ci się nie spieszyło, dlatego jadłaś dość wolno. Gdy już zjadłaś postanowiłaś pójść do domu. Byłaś tak zmęczona po wyczerpującym i napiętym dniu, że od razu poszłaś się umyć i położyłaś się do łóżka. Nie umiałaś jednak zasnąć. Przewracałaś się z boku na bok. W twojej głowie było wiele myśli naraz. W końcu przystanęłaś na myśli ''Jakim cudem znalazłam się w szpitalu.???'' . Zaczęłaś analizować co robiłaś rano. Gdy doszłaś do sceny wyjścia z autobusu łzy napłynęły Ci do oczu. Nie wiedziałaś kto Ci to zrobił, nie wiedziałaś dlaczego. Bałaś się już chodzić do szkoły. Ogarnęła Cię bezbronność i lęk. W końcu twoje powieki zaczęły stawać się coraz cięże i cięższe. Gdy już prawie spałaś dostałaś SMS-a. Podniosłaś się myśląc, że to od cioci. Jednak twoje podejrzenia się nie sprawdziły.....
_______________________________________________________
Dedykuje te wypociny mojej Julce <3 Ladylove....czy jakoś tak :P
Dziękuję, że to czytasz <3
nie ma za co.. ;** Mi się to naprawdę podoba
OdpowiedzUsuńMasz talent do tego. Potrafisz wciągnąć do historii czytelnika i trzymasz go w napięciu.. Super bloog.. jestem jego największą fanką od początku i do końca.. ;D
~czekam na kolejny rozdział
P.S
pisze się LadyLove7779
Dzięki za dedykację ;)
Nie pozwalam Ci zamykać/usuwać/zaprzestawać pisać/kończyć z/tego blooga jasne ?
OdpowiedzUsuń"bo podejde!! ;D "