Po tych słowach zamilkłaś. Uwolniłaś się od ramienia Nathana i usiadłaś na pobliskiej ławce. Coś zaczęło rozrywać Cię od środka. Postanowiłaś się jednak nie rozkleić. Byłaś osobą, która tłumiła w sobie uczucia i emocje. Może to przez to, że nigdy nie miałaś komu powierzyć tego co czujesz.? Straciłaś mamę gdy byłaś jeszcze małą dziewczynką, a ojciec wyparł się Cibie. Nie miałaś także rodzeństwa. Większość dotychczasowego życia spędziłaś mieszkając z babcią.Wiedziałaś doskonale, że nienawidziła Cię tak samo jak tata, a może nawet jeszcze mocniej. Zawsze powtarzała Ci, że jesteś nikim i nie doznasz szczęścia w życiu.
Nie spoglądałaś na Natha, bo sądziłaś, że odwróci się od Ciebie i nigdy już nie wróci. Przywykłaś już do samotności więc co by to zmieniło. Tylko, że czułaś coś innego do chłopaka, który stał przed tobą.
Myślami powróciłaś do momentu, gdy spotkałaś go po raz pierwszy. Nigdy nie wierzyłaś w ''zakochanie od pierwszego wejrzenia'', ale od tamtego momentu wiedziałaś, że to będzie osoba bardzo ważna dla ciebie. Twoje przeczucia się potwierdziły. Po krótkiej chwili Nathan odbiegł. Do twoich oczu napłynęły łzy. '' No zaje*iście, kolejny chłopak mnie olał. No ale czego mogłam się spodziewać po takiej durnej gwiazdeczce''. Zaczęłaś płakać coraz mocniej. Nie potrafiłaś się opanować. Nie panowałaś nad tym. Chciałaś uciec gdzieś, gdzie nikt Cię nie znajdzie. Gdzieś, gdzie nigdy, nikt nie będzie Ci przeszkadzać. Pragnęłaś samotności. Najpierw szkoła, potem Jay, a teraz Nathan. Przeraziłaś się myślą, że nie możesz już nikomu ufać. Siedziałaś tam, rozmyślają o tym jakie jest twoje życie. Nie zwracałaś nawet uwagi na to jak wyglądasz. Twoje włosy przypominały siano. Oczy miałaś napuchnięte od płaczu, a ubrania wyglądały jakbyś nie miała w domu lustra. Patrzyłaś w niebo mając wszystko w dupie (za przeproszeniem). Siedziałaś tam już ładną godzinę. Usłyszałaś straszne krzyki. Odwróciłaś głowę w stronę lasu. Po chwili wybiegła z niego wysoka dziewczyna. Miała ciemne blond włosy i prostą grzywkę. Wyglądała na zadbaną dziewczynę. Zaraz za nią wybiegł chłopak. ''Osssszzz w mordę... To Jay.!'' Krzyczał za nią ''Jeszcze tego pożałujesz!'' zaniepokoiło cię to. Ty byłaś silną dziewczyną. Wiele już w życiu przeszłaś, więc taki sobie Jay nie był Ci straszny, ale ta dziewczyna wyglądała na zagubioną i wystraszoną. Chyba zauważyła, że na nią patrzysz, bo przystanęła. Spojrzała w twoją stronę i powolnymi krokami zaczęła podchodzić. Gdy już całkiem zbliżyła się do Ciebie uśmiechnęła się przyjaźnie.
-Mogę.?-skazała palcem na ławkę.
-Jasne.
- Jestem Vale, a ty.?
- Jestem (twoje imię), miło mi.- wyciągnęłaś rękę jako przyjacielski znak.
- Widzę, że nie tylko ja doznałam krzywdy od tego durnia.- W twojej głowie budowała się chęć zemsty.
- Znasz go.?!?!- Niemal podskoczyła na te słowa.
- Trudno go nie znać. Uważaj na niego.! Podstępna świnia. Najpierw robi te swoje słodkie oczka, zgrywa słodkiego, niewinnego chłopczyka, a potem masz BOOM. Zależy mu tylko na jednym.
- Mi to mówisz.?!?!- odparła z urażeniem Vale.- Jestem, a w zasadzie byłam jego dziewczyną.
- Biedactwo. - po chwili podniosłaś się jakby ktoś Cię kopnął.- Chwila, chwila. Skoro ty dopiero co z nim zerwałaś to.... - nie chciałaś dokańczać, bo miałaś nadzieję, że Vale zrozumie o co chodzi. Odwróciłaś się do niej.
- Co za palant pieprzony.! ( za przeproszeniem) - Ona też podskoczyła jak oparzona. - Odegramy się na nim, nie.??
- Właśnie patrzysz na kogoś, kto w ramach zemsty podpalił tyłek nauczycielowi. - uśmiechnęłaś się złowrogo.
___________________________________________________
Ostatnio nie mam najlepszego nastroju, więc rozdziały będą troche dramatyczne i smutne. Rozdział dedykuję Walentynie (o ile go czyta) <3
Świetneee <3
OdpowiedzUsuńświetne dawaj next. ♥
OdpowiedzUsuń