Twoim oczom ukazała się niby zwyczajna łąka. Czym tu się zachwycać.?!?!?! Już Ci mówię. Był tam rozłożony pomarańczowy koc. Na nim stał koszyk (za pewne z jedzeniem), butelka wina, coś co wyglądało jak scrabble. Dookoła były porozstawiane świeczki. Wyglądało to tak uroczo. W końcu wyszliście z samochodu. Podeszliście bliżej i opanowała was cisza, której ty wolałaś uniknąć. Po chwili milczenia Jay zaczął rozmowę...
- No to.... usiądziemy.????- Nie czekając na twoją odpowiedź złapał Cię za rękę i pociągnął w stronę koca.
- Opowiedz mi coś o sobie- rozkazał Jay.
- A co chciałbyś wiedzieć.?
- Wszystko co możliwe- zaśmialiście się oboje.
Zaczęłaś mówić na początku z lekką nieśmiałością. Potem, gdy zobaczyłaś, że on naprawdę się tym interesuje i słucha tego co mówisz. Mówiłaś mu o swojej mamie. I o tym, że twój ojciec zerwał z tobą kontakt gdy twoja mama umarła. Potem, gdy zaczęłaś mówić o tym co zdarzyło się po wyjściu z autobusu twoje oczy napełniły łzy. Powoli zaczęły Ci spływać po policzkach. Chłopak podbiegł do ciebie, spojrzał Ci w oczy. Rozpłakałaś się jeszcze bardziej. Przytulił Cię do siebie.
-Spokojnie (twoje imię) , wszystko będzie dobrze- wyszeptał Ci do ucha. -Pomogę Ci.! razem damy radę.
- Ale jak mi możesz pomóc.??? Ty mieszkasz w Anglii. Ciągle koncertujesz.- mówiłaś to powstrzymując łzy.
Jay odsunął się od ciebie. Spojrzał tak jakby miał zaraz też się popłakać.
- skąd wiesz.???
- Jay... wiesz, że istnieje coś takiego jak telewizor.??- spojrzałaś na niego jak na głupka.
- Wiem, że jest coś takiego, ale nie sądziłem, że się dowiesz o tym kim jestem.
- Chciałeś to przede mną ukrywać.???
- Nie, ale zawsze gdy dziewczyny dowiadują się kim jestem są zazdrosne o fanki i nie puszczają mnie na wypady do klubu po koncertach.
- Idiotki-odparłaś, ocierając policzki.
Jay zaśmiał się uroczo. Przysunął się do Ciebie. Byliście coraz bliżej siebie....Ale nie mogłaś tego zrobić.! To za szybko.! Znasz tego chłopaka dwa dni, a już macie się całować.?!?!? Co prawda był uroczy, miał takie piękne oczy, ale nie chciałaś się śpieszyć. Odepchnęłaś go od siebie.
- Co się stało.?- chłopak się przestraszył, ale widać też było złość w jego oczach.
- Ja się nie chce nigdzie śpieszyć. Znamy się niecałe dwa dni.
- No i co z tego.?-w Jay'u narastała coraz większa złość.
- To z tego, że nie mam zamiaru całować się z kimś kogo w ogóle nie znam.
Jay wstał gwałtownie. Podszedł do ciebie i schwycił cię za rękę. Jego przedtem delikatny dotykstał się teraz strasznie bolesny.
- Jay, to boli.!- krzyknęłaś, próbując wyrwać się z ucisku.
- No, bo ma boleć.- spojrzałaś mu głęboko w oczy. To nie był ten sam chłopak, którego spotkałaś przed szpitalem. W twoich oczach budziło się przerażenie. Po chwili Jay odpuścił i zostawił Cię w spokoju. Ty czym prędzej złapałaś po telefon i zadzwoniłaś po taksówkę. Na szczęście przyjechała po kilku minutach. Gdy wsiadałaś do taksówki obróciłaś się w stronę Jay'a. Teraz wyglądał na zagubionego. Chyba żałował tego co zrobił.
Świetne, ale znowu nie opisałaś tego SMS-a i tego, co się stało pod szkołą.. :) Pisz dalej ! :> I dodaj pasek obserwatorów, bym mogła obserwować:P
OdpowiedzUsuńAleee sięęęę dziejjjeeee :*** czekam na kolejne <333
OdpowiedzUsuń