Gdy wyszłaś z autobusu nie minęło nawet kilka sekund, a leżałaś już na ziemi. Z nosa wyciekała Ci krew. Twój brzuch czuł mocne kopnięcia; jeden za drugim. Miotałaś się, ale to nic nie dało, gdyż po chwili podeszła do Ciebie osoba o wielkiej sile. Złapała Cię mocno za ręcę, podniosła Cię z ziemi i przycisnęła do muru. Twoja twarz poczuła pięć palców. Po chwili znów leżałaś na ziemi. Straciłaś przytomność....
2 godziny później
Ocknęłaś się. Nie wiedziałaś gdzie jesteś. Leżałaś na strasznie niewygodnym łóżku. Dookoła Ciebie były porozstawiane różne, dziwne sprzęty. Obok Ciebie stała kroplówka podłączona twojej ręki. Twoja noga była zawinięta w bandarz. Do klatki piersiowej miałaś podłączone różne kable. Obróciłaś się nieco w bok i zobaczyłaś na sąsiednim łóżku chłopaka. Jego twarz wyglądała strasznie. Szwy miał w 3 miejscach; na czole, na poliku i na podbródku. Oczy miał zamknięte. Miał nogę w gipsie. Po chwili do pokoju wszedł wysoki blondyn w białym fartuchu. W ręce trzymał kartkę i długopis. Podszedł do twojego łóżka, podał Ci kartkę i długopis. Był to wypis ze szpitala. Podpisałaś zmieszana i znów spojrzałaś na chłopaka, który najwyraźniej był po wypadku. Usłyszałaś nagle szorstki głos:
- Nie przejmuj się tym chłopakiem. Nic mu nie będzie.
- A co mu się stało.?
- Miał wypadek. Znaleziono go na przystanku autobusowym.
Gdy lekarz wypowiedział te słowa przyjrzałaś się jeszcze mocniej chłopakowi. Potem spojrzałaś na krzesło obok łóżka poszkodowanego. Ujrzałaś tą samą koszulkę, którą miał na sobie ten chłopak z przystanku. Ogarnęło Cię przerażenie.
- (twoje imię), wszystko w porządku.???- zapytał opiekuńczo lekarz.
Nic nie odpowiedziałaś.
- Czy wszystko w porządku.??? -zapytał ponownie.
Spojrzałaś na niego przygnębionymi oczami, dając mu do zrozumienia, że znasz tego chłopaka. Wstałaś z łóżka i podeszłaś do drzwi. Odwróciłaś się chcąc ostatni raz spojrzeć na bruneta. Wyglądał wtedy koszmarnie. Odczuwałaś poczucie winy. Nie wiedziałaś dlaczego. Przecież to nie była twoja wina, że wylądował w szpitalu. Mimo to obciążałaś się myślami, że to przez Ciebie. Wtedy chłopak otworzył oczy. Twoje oczy momentalnie się powiększyły. To było to samo spojrzenie co na przystanku. Chłopak chyba Cię rozpoznał, bo odrazu się podniósł. Wyciągnął rękę po długopis. Jednak był zbyt słaby, żeby go dosięgnąć. Podeszłaś do szafki, na której leżał długopis i podałaś go mu. Chłopak uśmiechnął się do Ciebie. Mimo, że jego twarz wyglądała jak u zombie wyglądało to uroczo. Odwróciłaś się na pięcie i zmierzałaś ku wyjściu. Wtedy on złapał Cię za rękę. Dreszcze przeszły po twoim ciele. Powiedziałaś po cichu:
-Ale ja muszę już iść.
Chłopak ciągle trzymał twoją rękę. W drugiej ręce natomias trzymał karteczkę. Położył Ci ją na ręce. Przestraszyłaś się. Może chłopak mylił Cię z kimś.? Może miał wstrząs mózgu i nikogo nie pamiętał.? Te myśli krążyły po twojej głowie. Wyszłaś z pokoju trzymając małą kartkę w prawej ręce. Gdy wyszłaś ze szpitala postanowiłaś zobaczyć co jest na niej napisane.
Twoje posty trzymają w napięciu, są ciekawe i z życia wzięte. W następnym rodziale napisz proszę co dokładniej stało się z tobą. (bochTERKĄ GŁÓWNĄ)
OdpowiedzUsuń